piątek, 15 listopada 2013

MISIA KRYSIA

Uszyłam sobie misia. Dokładniej to misie - Pannę Krysię. Łatwo nie było, bo to pierwszy miś w karierze. Misia wyszła smutna, ale to pewnie przez to, że i ja radością dzisiaj nie tryskam.
Misi Krysi, rzutem na taśmie uszyłam też chłopaka, misia Kazika, którego przedstawie później.



Jak widać nie ominęło mnie świąteczne szaleństwo szycia serduszek!
Naszyłam sobie całą kopę serduszek różnych różniastych, i naszyje jeszcze więcej- a co!
Ale to już nie dziś... teraz tylko wino kocyk i pielęgnowanie depresji.

pozdrawiam! i misia Krysia też!
xxx
 

1 komentarz: