Jeden z kawałków, w kolorze majtkowego różu pocięłam na paski, dodałam zwykły różowy rzemyk, którym był przywiązany dzwoneczek do pluszowej owieczki...
Następnie ulepiłam z FIMO różowe 'oponki'. Dołożyłam takie stalowe okrągłe cosie, które znalazłam w puszce ze śrubkami i zawiesiłam dwie kule, które kiedyś kupiłam w ilości hurtowej z zamiarem wykonania sobie oryginalnego naszyjnika (pomysł umarł śmiercią naturalną - kule się ostały).
I oto powstała całkiem sensowna bransoleta, którą zgłaszam na wyzwanie KREATYWNEGO KUFRA; forma-bransoletka.
Szans nie ma ta moje recyklingowa bransoletka, przy sutaszowych cudach, które dziewczyny tworzą.
Pokłony uznania.
Powiem wam, że sutasz to nie jest bułka z masłem.
Wiem co mówię- próbowałam, oj próbowałam.
Niestety w moim przypadku to trochę jak kopanie się z koniem, a na ogół przy drugim wbiciu sobie igły pod paznokieć w ciągu 5 min, rzucam tymi sznurkami w dal, klnąc jak szewc..
eh..



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz