wtorek, 29 października 2013

USZYŁAM SOBIE NOTES!

Podczas ostatniej wizyty w Ikei kupiłam sobie 2 metry grubego płótna w super energetyzujących kolorach. Teraz siedzę i uczę się na nim szyciowego rzemiosła! Do chwili obecnej z tych niewinnych 2 metrów powstało: torba na zakupy, kosmetyczka, 3 koniki + jedna sowa (!) oraz notes który to dzisiaj prezentuje.
Okładkę usztywniłam lekko, wszywając między warstwy materiały podkładkę na stół pod talerze, wykonaną z tworzywa sztucznego. Do notesu wszyłam pocięte szare i żółte kartki do drukarki, które zostały mi jeszcze z zamierzchłych czasów studiów. Notes ma w sumie 168 kartek co daje 336 stron (ha ! humanistka a taka biegła w cyferkach). Dodatkowo wszyłam sznurek do owijana notesu, zakończony 4 ceramicznymi koralikami.




niedziela, 27 października 2013

DWA W JEDNYM - PORTFEL / ETUI NA TELEFON

Wciągnęło mnie szycie... Nowa umiejętność zdobyta w ten weekend to wszywanie zamka, i robienie dziurek do guzików. W związku z czym, powstały dwa nowe twory.
Portfel i etui na telefon w jednym, oraz organizer na słuchawki, żeby się po torebce nie plątały.




TILDOWE ZAJĄCZKI

Po przytachaniu maszyny do domu, pierwsze na warsztat poszły tildowe zajączki.

Łatwo nie było, ten kto wywijał kończyny tildowe z lewej na prawą wie co mam na myśli.






piątek, 18 października 2013

BRANSOLETKA RECYKLINGOWA

Mam do 'wykorzystania' trochę skórzanych ścinków, które przejęłam drogą zabrania ojcu memu jedynemu. Swoją drogą skąd one trafiły w ręce taty, nie mam pojęcia.

Jeden z kawałków, w kolorze majtkowego różu pocięłam na paski, dodałam zwykły różowy rzemyk, którym był przywiązany dzwoneczek do pluszowej owieczki...
Następnie ulepiłam z FIMO różowe 'oponki'. Dołożyłam takie stalowe okrągłe cosie, które znalazłam w puszce ze śrubkami i zawiesiłam dwie kule, które kiedyś kupiłam w ilości hurtowej z zamiarem wykonania sobie oryginalnego naszyjnika (pomysł umarł śmiercią naturalną - kule się ostały).

I oto powstała całkiem sensowna bransoleta, którą zgłaszam na wyzwanie KREATYWNEGO KUFRA; forma-bransoletka.



Szans nie ma ta moje recyklingowa bransoletka, przy sutaszowych cudach, które dziewczyny tworzą.
Pokłony uznania.
Powiem wam, że sutasz to nie jest bułka z masłem.
Wiem co mówię- próbowałam, oj próbowałam. 
Niestety w moim przypadku to trochę jak kopanie się z koniem, a na ogół przy drugim wbiciu sobie igły pod paznokieć w ciągu 5 min, rzucam tymi sznurkami w dal, klnąc jak szewc..
eh..

O TYM JAK ZNALAZŁAM MASZYNE DO SZYCIA

Podczas remontowych porządków u rodziców, znalazłam starą (po cioci) maszynę do szycia.
Nie wiele się zastanawiając, przetarłam na mokro i przytargałam to ciężkie bydle do mnie. I tu się zaczęły schody, bo jak działa takie ustrojstwo zielonego pojęcia nie miałam. Na szczęście, czasy są takie, że nawet jak się czegoś nie wie to wujek Google wytłumaczy a Youtube pokaże. Znalazłam nawet całą kompletną instrukcje w pdf'ie, dzieki której dowiedziałam się jak zamocować nową igłę i wymienić żarówkę. Jesień średniowiecza zaczęła się przy temacie nawlekania igły, no technologia kosmiczna po prostu, ale 3 godziny później, 120 stron internetowych i 10 filmików instruktażowych dalej, udało mi się szczęśliwie nawlec różowiutką nitkę.
Ale, ale, nie tak szybko! Wódki nie polewajmy, toastów nie wznośmy. Okazało się, że jest jeszcze 'dolna' nitka...I tu mimo posiadania instrukcji obrazkowej, tak 'łatwo' jak z górną nitką już nie poszło. Ja nie wiem, chyba doktorat z rysunku technicznego trzeba mieć, żeby ogarnąć tą instrukcje. Na szczęście od czego ma się w domu inżyniera! Zasiadł poczytał, załadował wszystkie żelastwa do maszyny, do żelastw szpulkę et voila! Mogę szyć! Tydzień nie minął a na świat przyszły dwa tildowe zajączki (ale o tym w innym poście).
Dzisiaj b ladies and gentlemen, cała blada i dumna prezentuje moją pierwszą samodzielnie zdiełaną TORBĘ!
TA DAM!
I ZROBIŁAM W ŚRODKU KIESZONKI RÓŻNIASTE.
NA PRZYKŁAD NA DŁUGOPISY

 KIESZONKI NA INNE PRZYDASIE, I WSZYŁAM TAKI DZYNKS DO KTÓREGO MOŻNA
PRZYPIĄĆ KLUCZE (chwilowo wisi sobie tam miś)

A Z ROZPĘDU, RZUTEM NA TAŚMĘ ZROBIŁAM DO KOMPLETU
NOTESIK (to znaczy okładkę uszyłam)



A moją pierwszą, ale mam nadzieje, że nie jedyną, torbę w karierze zgłaszam na rekoczyny ART - PIASKOWNICY